Yamaha NS10m i moje odczucia przy pracy z monitorami bliskiego pola

Zawsze z uwagą śledziłem fora internetowe, każdy bowiem ma inne preferencje w odniesieniu do pracy z dźwiękiem. Lubiłem czytać opinie specjalistów oraz zwykłych użytkowników, o monitorach, na jakich najlepiej im się pracuje i, co ważne, na których dźwięk będzie najbardziej „prawdziwy”.

W pracy nad dźwiękiem chodzi o jak najbardziej wierne odtworzenie brzmień, a nie o ich „piękno”. I tu zawsze miałem problemy, gdyż pracowałem na „pięknie” brzmiących Yamaha MSP5a, które zawsze zachwycały mnie brzmieniem, ale czy dźwięk, nad którym pracowałem był faktycznie dobry i czy moje produkcje zyskiwały? Nie…

Poszukiwania odpowiedniego brzmienia

Zawsze wiele mówiło się w internecie o monitorach  pasywnych  bliskiego pola Yamaha NS10m Studio, które, pomimo że mają bardzo mało dolnego pasma, uwypukloną średnicę i mało góry są w dalszym ciągu symbolem standardu na świecie (to moja opinia). Oglądając zdjęcia dobrych reżyserek na świecie, jak mantra w każdym prawie studiu na wyeksponowanym miejscu stały monitory NS10m Studio. Postanowiłem zainwestować w monitory Yamaha NS10m oraz dokupiłem do nich dobry wzmacniacz, rzadki klasyk Adcom GFA 535.

Odsłuchy

Po pierwszym odsłuchaniu muzyki na tych monitorach, stwierdziłem, że brzmią bardzo ciemno, mają za dużo średniego pasma, i mało komercyjnych nagrań brzmi na nich rewelacyjnie. I to się okazało ich najlepszą zaletą!!! Na tych monitorach  można było dostrzec, które nagrania naprawdę dobrze brzmią. Podczas odsłuchiwania studyjnych nagrań np.Jean Michel Jarre’a, Michaela Jacksona,  Quincy Jonesa muzyka nic nie traciła na jakości i nagrania w dalszym ciągu dobrze brzmiały na Yamaha NS10m!! Gdy włączałem dla porównania swoje wcześniejsze produkcje, o zgrozo, nic nie brzmiało! Wyszło, że w tym temacie miałem spore braki….

Moje wnioski

Wniosek prosty: Da się nagrać muzykę tak, by brzmiała dobrze na Yamaha NS10m Studio. Nauczyłem się, że te Yamahy są bardzo wymagające, nie tolerują braku korekcji brzmienia, ingerencji w dynamikę i proporcji. Ustawianie proporcji instrumentów, to również pozytywna strona Yamaha NS10m Studio. Stosunkowo łatwo się to robi i „przenosi się” na inne odsłuchy. Czyli mocną stroną tych monitorów jest ustawienie korekcji brzmienia oraz właściwych proporcji, pod warunkiem, że osłuchało się z nimi należycie (doświadczenie) oraz że ma się wiedzę, jak to zrobić, bo, jak wiemy, sprzęt to nie wszystko. Warto jest popracować ciężko na tych monitorach, a „zapłatą” będzie dobre brzmienie, które wszyscy chyba chcemy osiągnąć. Te monitory nie uznają kompromisów, jeśli coś dobrze na nich brzmi, wiem, że ktoś ma  pojęcie o dźwięku.

Poniżej monitory w pracy w moim studio:

Chętnie porozmawiam z miłośnikami opisywanego sprzętu. Przeciwników także zachęcam do dyskusji. Zostawiajcie swoje komentarze pod wpisem. Pozdrawiam, Grzegorz

Przeczytaj także

Zapraszam do dyskusji

  • Tomasz Jaworski

    W Anglii NS10 są droższe od nowego sprzętu wielokrotnie widziałem jak przebijali oferty w licytacji i poszly za takie sumy pieniędzy te odsłuchy ze w Polsce można sobie pomarzyć zawsze się zastanawiałem jak to brzmi bo sam używam w pracy behringery .

Top